– Dzień dobry, chciałabym dokupić u Państwa trochę czasu. Podobno macie u siebie, koleżanka z pracy mówiła.

– Dzień dobry. Wie Pani co, akurat na dziś już się skończył. Ale jutro pewnie przywiozą. – A w jakiej cenie go w ogóle macie?

– To zależy, który czas by Pani chciała, mamy różne rodzaje. Do czego Pani potrzebuje?

– Najbardziej to do sprzątania i ogarnia takich wie Pani, codziennych obowiązków domowych. Marzy mi się idealnie czysty i zadbany dom, załatwione wszystkie sprawy. No wie Pani tak idealnie, żeby było. Żeby się nikt nie mógł się przyczepić do mnie, że jestem leniwa, że nie ogarniam albo, że się nie nadaję do niczego. Żeby ze wszystkim być na bieżąco.

– Oj, to ten czas jest dość drogi. Kosztuje zdecydowanie mniej czasu dla najbliższych i sporo stresu ze względu na ciągle poczucie niedokończonego zadania. Wie Pani. JednoPani skończy ogarniać, to drugie się będzie szykować w kolejce do ogarnięcia. I tak w kółko.

– Aaaa, to ja nie wiedziałam, że to takie koszta są. Przyznam, że byłam przekonana, że da się to trochę taniej załatwić. I jeszcze koleżanka taka zadowolona, i tak opowiadała, że tak ma czysto, i że w końcu obrobiona. Nie mówiła, że to takie koszta.

– No jest jak jest, nic nie poradzę. Ceny są ustalane odgórnie, ja nie mam nic do gadania. A klientki jakoś – nie wiedzieć czemu – o cenach między sobą nie rozmawiają. Nie Pani pierwsza zaskoczona. Odłożyć Pani jak jutro przywiozą?

– To ja się może jeszcze zastanowię. Najwyżej jutro przyjdę.

– Jak Pani się nie zapisze, to może znów braknąć, bo to bardzo chodliwy towar mimo ceny. Rozchodzi się raz dwa. Naprawdę wiele Pań kupuje.

– A to może niech Pani odłoży kawałek faktycznie. Skoro koleżanki biorą to może i ja też się powinnam skusić. Trochę niezręcznie tak odstawać. Tak, poproszę.

– Dobrze to odłożę Pani. Ile? Rok? Dwa?

– Może na początek kilka miesięcy?

– Najmniej pół roku mogę Pani odłożyć.

– Niech będzie. Nie zaszkodzi spróbować. To jutro będę.

Inspiracja: opowiadania Iriny Sieminoj